Od przybycia do VampiresCity życie Anny prawie się nie zmieniło. Prawie całe dnie spędzała na treningach i nauce. Miała naprawdę mało czasu na rozrywki. Coraz rzadziej widywała się z Benjaminem. Może to nie był dobry pomysł, żeby tu przyjechać. Jednak VC było doskonale chronione i tutaj jeszcze nigdy nie zginął żaden wampir. . . prawie żaden. 500 lat temu odbyła się tu straszna bitwa. Dzieci nocy żyją zgodnie ze swoimi prawami, ale niektórzy krwiopijcy ich nie przestrzegają i stworzyli własne. Z tego powodu byli wyganiani z VC i stworzyli własne miasto. Nazwali je The Worst Hell. Mieszkaniec VC, który przez przypadek zapuścił się na teren TWH nie miał najmniejszych szans na opuszczenie tego ziemskiego piekła.
Anna była już naprawdę znudzona. Kiedy tu jechała miała nadzieję na to, że dużo się tu będzie działo. W końcu wampiry to naprawdę zaskakujące istoty. Okazało się, że tutaj ich żywot nie różni się wcale od życia człowieka. Czuła się jeszcze gorzej niż w Londynie. Tam przynajmniej mogła się pobawić ze swoimi ukochanymi pogromcami. A w VampiresCity liczyła się tylko nauka i liczne treningi. Nie chciała zmarnować tu kolejnych 200 lat, jak zrobiła to w Londynie. Nie mogła stąd wyjechać. To Benjamin decydował o tym, co ma robić, z kim przebywać i o wielu innych rzeczach. To ją denerwowało. Owszem Anna kocha Benjamina, ale ma chyba prawo decydować o swoim losie. . . nie, nie ma go. Musi coś zrobić. . .ucieknie. Tylko jak? VC było przecież tak znakomicie chronione. Jednak kilka osób doskonale znało miasto włącznie z tajnymi przejściami. Szczególnie jeden chłopak. . . od niego nawet łatwo będzie wyciągnąć kilka faktów. Anna cicho wyszła z pokoju i udała się w stronę mieszkania Jack'a. Kiedy już stała przed drzwiami zapukała. Chwilę później pojawił się w nich bardzo przystojny wampir.
-Hej. Nie przeszkadzam?-Zapytała Anna.
-Nie. Wejdź.-Odpowiedział Jack.
-Słuchaj mam do ciebie małą prośbę.
-No. . .jaką?
-Mógłbyś mi powiedzieć jak mogę uciec z VampiresCity?
-Hmmm. . . już wyjeżdżasz? Jeszcze dobrze nie zdążyłem cię poznać.
-Tak. . . strasznie tu nudno.
-Szkoda. Powiem ci to, ale oczywiście nie za darmo.
-Dobrze. Za co?
-Niech się zastanowię. . . pójdę razem z tobą.-Anna spodziewała się, że Jack poprosi ją o pieniądze, a nie o wspólną podróż.
-Okey. Tylko wyruszam już teraz.
-Super. Jesteś spakowana?
-Tak. Walizka jest na korytarzu.
-W takim razie możemy iść.
-Jak to? A ty już jesteś spakowany?
-Tak. Miałem jechać do swojego wuja.
-Aha. To chodźmy. Prowadź.
Obydwoje wyszli z pokoju i ruszyli korytarzem w stronę jadalni. Kiedy już tam byli Jack podszedł do obrazu przedstawiającego młodą kobietę. Wbił w jej odsłoniętą szyję kły. Malowidło odsunęło się i ukazało ciemny tunel.
-Panie mają pierwszeństwo.-Powiedział Jack i wskazał na przejście.
Anna pierwsza wskoczyła do otworu, a zaraz za nią zrobił to Jack. Nagle obraz powrócił na swoje miejsce i w korytarzyku stało się całkowicie ciemno. Jack wyciągnął latarkę i oświetlił drogę. Dopiero teraz Anna zauważyła, że ściany są pokryte dziwnymi symbolami. Wampirzyca zastanawiała się co mogą oznaczać. Jeszcze raz spojrzała na znaki. Zatrzymała się. Z jej ust zdołał wydobyć się tylko krzyk i kilka wyrazów:
-Wampirzyca, The Worst Hell, ból, śmierć, nieeee.
Anna zrozumiała, że Jack wcale nie miał dobrych zamiarów wobec niej. Chciała uciec, lecz nie miała gdzie. Nagle krwiopijca złapał ją i wbił w jej ramię strzykawkę z toksyczną dla stworzeń jej gatunku werbenę. Poczuła straszny ból głowy. Czuła, że jej czaszka zaraz eksploduje. Nie mogła nic zrobić. Przestała krzyczeć.
-Kocham cię, Benjaminie.-Wyszeptała i jej ciało bezwładnie zawisło w ramionach Jack'a.
SUper :D
OdpowiedzUsuńjejku ! czekałam , czekałam i się doczekałam.
OdpowiedzUsuńsuper jak zawsze.
nie mogę się doczekać dalszego.