piątek, 15 kwietnia 2011

Rozdział II

Anna otworzyła oczy i usiadła na łóżku. Była w jakimś dziwnym pokoju. Nie pamiętała jak się tu znalazła. Podeszła do ogromnego lustra wiszącego na bordowej ścianie. Była w samej bieliźnie. Jej ciało było całe pokaleczone. Mając przed sobą obraz tak okropnie wyglądającej siebie Anna przypomniała sobie o tym, co ją wczoraj spotkało. Jednak nie umarła. Tylko kim był tamten anioł? Postanowiła odszukać swojego wybawiciela. Otworzyła ogromne drzwi i ujrzała w nich. . . Benjamina?! Przecież on nie żyje. Może to wyobraźnia płata jej figle? Nie wierząc w to, że to nie jego zjawa stoi przed nią złapała jego dłoń. ''Jak to możliwe?''-pomyślała. Jeszcze przez pół minuty stała patrząc się rozszerzonymi oczami na Benjamina. Chłopak odezwał się do niej pierwszy.
-To naprawdę ja.-Powiedział patrząc się na nią z czułością, czego jeszcze nigdy nie robił.
Dopiero po tych słowach Anna zrozumiała, że jej twórca nie przebywa wśród zmarłych. Pocałowała go. Nie była do końca pewna czemu to zrobiła. Może z szoku, tęsknoty, albo miłości. Miłości . . . gdy go dzisiaj zobaczyła wreszcie uświadomiła sobie, że go kocha. Teraz całowała go tak, jak jeszcze nikogo nigdy nie całowała. Nic i nikt nie mogło ich od siebie oderwać. On był jej, a ona jego. . . należeli do siebie. Jak mogła nie zauważyć takiego silnego uczucia w ciągu dwustu lat? Teraz to się nie liczyło. Chciała tylko Benjamina. Nagle chłopak przestał i oddalił się od wampirzycy.
-Musisz być głodna. Nic nie jadłaś od wczoraj.-Powiedział Benjamin.
-O tak. Jestem i to bardzo.-Nie mogła zaprzeczyć, bo kły strasznie ją piekły.
-W lodówce jest krew.
-Aha. Chodź ze mną, proszę.
-Dobrze.
-Myślałam, że nie żyjesz.
-I tak było. Umarłem Anno. Jednak każdy wampir, który zmienił kiedyś człowieka musi się nim zaopiekować do końca życia.
-Czyli zostaniesz dopóki ja nie umrę?-Spytała Anna jednocześnie otwierając drzwiczki lodówki i wyciągając krew.-Chcesz trochę?-Wskazała na woreczek z czerwonym płynem.
-Nie. Dopiero jadłem.
-Okey.
-Musimy się stąd wyprowadzić. . . nie możemy przebywać tak blisko pogromców.
-Kiedy?
-Dzisiaj. Zaraz jak skończysz.
-Dobrze.
-Tylko najpierw się ubierz.-Powiedział lekko zawstydzony Benjamin.
-Ach...-Westchnęła Anna.
-I nazywaj mnie Ben. Benjamin to stare imię i bardzo często noszą je wampiry w moim wieku. To mogłoby nas zdradzić podczas podróży.
-Jasne. Gdzie wyjedziemy?
-Do takich jak my. Istnieje jedno miasto na Ziemi, w którym mieszkają same dzieci nocy.
-A ludzie nie dotrą nigdy do niego?
-Nie. Nie mają na to najmniejszych szans. Droga do VampiresCity jest bardzo skomplikowana.
-Aha. Ja pójdę się przebrać.-Oznajmiła Anna.gdy skończyła pić.
-A twoje rany?
-Już się zrosły.-Wampiry posiadają umiejętność szybkiej regeneracji.
Kilka godzin później byli już na miejscu. Miasto było bardzo podobne do innych, ludzkich miast. Tylko zamiast barów i  restauracji w VC były budynki z karmicielami. (Karmicielami były osoby, które dobrowolnie oddawały swoją krew wampirom.) Anna i Benjamin ruszyli w stronę swojej nowej szkoły. Tam też były ich pokoje.
Anna rzuciła walizkę na podłogę. Wyciągnęła pamiętnik i zapisała z w nim niezbyt ładnym pismem parę zdań. Przeczytała je i skreśliła wszystkie. Uśmiechnęła się do siebie. Wiedziała już jaka chce być.

Dzisiaj zaczęłam  nowe życie. Nie chcę już wracać do przeszłości. Mam nadzieję, że nie będę musiała. Wspomnienia przynosiły mi wcześniej tylko ból. Nie mogę wciąż być tą samą dziewczyną z XIX wieku. Muszę się zmieniać wraz z nowymi pokoleniami.


3 komentarze:

  1. super! zaczęłam czytać i nie mogę się już doczekać dalszych rozdziałów.
    naprawdę!
    czytałaś Akademię Wampirów?
    bo coś mi się ten Dymitr z Rosji z poprzednich rozdziałów rzucił w oczy :D

    HEAVEN . z http://hayley-kiyoko.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Wiedziałam że Anna i Benjamin przeżyją! Ja to poprostu wiedziałam! A tak na powaznie to fajny rozdział, jak zwykle :)I tak sobie myślę, że wampiry musiało byc potwornie ciężko zabic, jeśli zamieniliby pełno ludzi, byliby praktycznie niezniszczalni! No pod warunkiem, że nikt wcześniej nie powybijał by tych wampirów.

    OdpowiedzUsuń