piątek, 3 czerwca 2011
Rozdział V
Anna była załamana. Jej Benjamin nie żył, a ona wcale nie była bezsilna. Mogła go wskrzesić. Mogła...wystarczyłoby tylko odprawić jakiś tam rytuał i on znów chodziłby po krętych drogach VampiresCity. Jednak Jack ją tu więził...mówił, że nie da Annie zginąć. Martwił się o nią? Nie...raczej zależało mu na jej pół-anielskiej krwi. ''Żałosne''-pomyślała wampirzyca. Za pół godziny miał tu być Jack. Córka nocy wcale nie ufała temu chłopakowi. Z jakiegoś powodu nie wzbudzał jej zaufania. Znała go krótko...zaledwie kilka dni, chociaż przebywała z nim o wiele dłużej. Potrafiła określić jego osobowość. Jack był typowym przystojnym, seksownie chamskim facetem. Uwielbiał ratować niewinne damy, ale również je porywać.
czwartek, 2 czerwca 2011
Rozdział IV
Anna poczuła silny zapach perfum. Otworzyła oczy, żeby zobaczyć gdzie jest. Pomieszczenie, w którym się znajdowała było słabo wyposażone. Pod bordową ścianą stała wielka szafa. Obok niej znajdowało się wygodne łoże, na którym leżała wampirzyca. Przed nim stał nakryty wykwintnym jedzeniem stolik. Jedynym źródłem światła w tym miejscu był kryształowy żyrandol. Pokój był pozbawiony okien. Dopiero po chwili Anna zauważyła żelazne kraty oddzielające pomieszczenie od reszty domu. Nie...to nie był dom, tylko więzienie, które wcale nie było podobne do zwyczajnych więzień. Luksus jaki w nim panował, był zachwycający. Jednak Annę przerażała cisza, która aż kuła ją w uszy. Nagle przerwał ją głos, który już kiedyś słyszała. Tylko jedna osoba mogła mówić tak nonszalanckim tonem. ''Jack''. Pomyślała.
-Anno...jak ci się podoba twój nowy pokój?
-Czego chcesz?!-Zapytała Anna sama zdziwiona tym ile chłodu i jadu zdołała zamieścić w jednym zdaniu.
-Chyba nie tak cię wychowywano, milady. Chociaż...ja też nie zachowałem się jak dżentelmen. Pozwól mi się przeprosić za tamtą noc, Anno.-Odpowiedział jej Jack.
-Przeprosić? To stanowczo za mało. Mogę się dowiedzieć wreszcie czemu tutaj zostałam zaciągnięta?
-Potrzebna mi była odrobina twojej krwi.
-Ty...ty...
-Wiem, wiem...to nie było uczciwe zagranie. Najpierw powinienem cię zapytać o zdanie. Jednak byłaś nieprzytomna, a ja potrzebowałem wtedy twojej, wampirzej krwi.
-W jakim celu i czemu akurat mojej?
-Nie jesteś zwykłą wampirzycą. Jesteś...hmm...trudno to nazwać...kojarzysz historię Spidermana? Ugryzł go pająk i dostał supermoce.
-Mnie też ugryzł pająk? Jestem wampirem...to niemożliwe. Zwierzęta się mnie boją.
-Nie. Nie ciebie. To był tylko przykład. Z tobą jest nie do końca jak ze Spidermanem. Ciebie nic nie ugryzło. Nawet odwrotnie. Ty ugryzłaś kogoś.
-Mógłbyś już przejść do rzeczy?
-A co ja robię? Bądź bardziej cierpliwa. Pozwól, że skończę. Ugryzłaś pół-anioła. Jego krew dała ci więcej niż miałaś. Nie zauważyłaś niczego od tamtej pory?
-Nie. Niczego.
-Aha. Może po prostu jeszcze nie odkryłaś, że masz prorocze wizje i możesz wskrzeszać zmarłych.
-Co?
-Widzisz rzeczy, które się spełniają, dajesz życie ludziom, którzy go już nie mają.
-Aha. Tylko, że ja zupełnie nie mam pojęcia, jak doprowadzić do wizji i do wskrzeszenia.
-Nauczę cię tego. Musisz tylko oddać mi maleńką przysługę.
-Jaką?
-Oddaj mi jeszcze trochę swojej krwi.-Zażądał beztrosko Jack.
-Dobrze, ale tylko wtedy jeśli powiesz mi do czego jest ci ona potrzebna.
-No skoro mnie tak prosisz. Nie mam przed tobą nic do ukrycia. Jesteś niegroźna. Chcę być taki jak ty.
-Dobrze. Rozumiem, że później mogę odejść.
-Nie. Na zewnątrz jest niebezpiecznie. Trwa wojna pomiędzy The Worst Hell, a VampiresCity.
-Co?!
-Byłaś nie przytomna przez dwa miesiące. Myśleliśmy, że cię straciliśmy.
-Myśleliście?
-Tak. Benjamin tu był.
-Benjamin! Gdzie on jest? Czy nic mu nie jest? Bierze udział w wojnie?
-Benjamin poległ. On nie żyje.
-Nie. To nie prawda...nie on.- Anna poczuła, że kręci jej się w głowie.
-To niestety prawda.
-Powiedziałeś mi, że mogę wskrzeszać zmarłych. Proszę wypuść mnie, żebym mogła wskrzesić Benjamina.
-Nie. Mówiłem, że na zewnątrz jest niebezpiecznie. Możesz umrzeć.
-Pieprzyć wojnę, pieprzyć życie! Bez Benjamina nie ma już sensu.
-Nie. Wrócę jutro. Jestem zmęczony. Ty też powinnaś odpocząć. Nie wyglądasz dobrze.
Jack odszedł. Zostawił Annę samą ze swoim bólem. Wampirzyca nie mogła znieść myśli, że Benjamin nie żyje...jej Benjamin. Anna skuliła się na łóżku. Po jej policzkach łzy, które najpierw delikatnie kapały na jej twarz teraz lały się strumieniami.
-Anno...jak ci się podoba twój nowy pokój?
-Czego chcesz?!-Zapytała Anna sama zdziwiona tym ile chłodu i jadu zdołała zamieścić w jednym zdaniu.
-Chyba nie tak cię wychowywano, milady. Chociaż...ja też nie zachowałem się jak dżentelmen. Pozwól mi się przeprosić za tamtą noc, Anno.-Odpowiedział jej Jack.
-Przeprosić? To stanowczo za mało. Mogę się dowiedzieć wreszcie czemu tutaj zostałam zaciągnięta?
-Potrzebna mi była odrobina twojej krwi.
-Ty...ty...
-Wiem, wiem...to nie było uczciwe zagranie. Najpierw powinienem cię zapytać o zdanie. Jednak byłaś nieprzytomna, a ja potrzebowałem wtedy twojej, wampirzej krwi.
-W jakim celu i czemu akurat mojej?
-Nie jesteś zwykłą wampirzycą. Jesteś...hmm...trudno to nazwać...kojarzysz historię Spidermana? Ugryzł go pająk i dostał supermoce.
-Mnie też ugryzł pająk? Jestem wampirem...to niemożliwe. Zwierzęta się mnie boją.
-Nie. Nie ciebie. To był tylko przykład. Z tobą jest nie do końca jak ze Spidermanem. Ciebie nic nie ugryzło. Nawet odwrotnie. Ty ugryzłaś kogoś.
-Mógłbyś już przejść do rzeczy?
-A co ja robię? Bądź bardziej cierpliwa. Pozwól, że skończę. Ugryzłaś pół-anioła. Jego krew dała ci więcej niż miałaś. Nie zauważyłaś niczego od tamtej pory?
-Nie. Niczego.
-Aha. Może po prostu jeszcze nie odkryłaś, że masz prorocze wizje i możesz wskrzeszać zmarłych.
-Co?
-Widzisz rzeczy, które się spełniają, dajesz życie ludziom, którzy go już nie mają.
-Aha. Tylko, że ja zupełnie nie mam pojęcia, jak doprowadzić do wizji i do wskrzeszenia.
-Nauczę cię tego. Musisz tylko oddać mi maleńką przysługę.
-Jaką?
-Oddaj mi jeszcze trochę swojej krwi.-Zażądał beztrosko Jack.
-Dobrze, ale tylko wtedy jeśli powiesz mi do czego jest ci ona potrzebna.
-No skoro mnie tak prosisz. Nie mam przed tobą nic do ukrycia. Jesteś niegroźna. Chcę być taki jak ty.
-Dobrze. Rozumiem, że później mogę odejść.
-Nie. Na zewnątrz jest niebezpiecznie. Trwa wojna pomiędzy The Worst Hell, a VampiresCity.
-Co?!
-Byłaś nie przytomna przez dwa miesiące. Myśleliśmy, że cię straciliśmy.
-Myśleliście?
-Tak. Benjamin tu był.
-Benjamin! Gdzie on jest? Czy nic mu nie jest? Bierze udział w wojnie?
-Benjamin poległ. On nie żyje.
-Nie. To nie prawda...nie on.- Anna poczuła, że kręci jej się w głowie.
-To niestety prawda.
-Powiedziałeś mi, że mogę wskrzeszać zmarłych. Proszę wypuść mnie, żebym mogła wskrzesić Benjamina.
-Nie. Mówiłem, że na zewnątrz jest niebezpiecznie. Możesz umrzeć.
-Pieprzyć wojnę, pieprzyć życie! Bez Benjamina nie ma już sensu.
-Nie. Wrócę jutro. Jestem zmęczony. Ty też powinnaś odpocząć. Nie wyglądasz dobrze.
Jack odszedł. Zostawił Annę samą ze swoim bólem. Wampirzyca nie mogła znieść myśli, że Benjamin nie żyje...jej Benjamin. Anna skuliła się na łóżku. Po jej policzkach łzy, które najpierw delikatnie kapały na jej twarz teraz lały się strumieniami.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)